Zakres opracowania: jedno kompletne opowiadanie: „Stan wojny” z tomu „Raport o stanie wojennym”. Nie jest to streszczenie całego zbioru ani opowiadania „Górą «Edek»”.
Wojskowa blokada na przedmieściu
Zapada wieczór i nasila się mróz. Okolica huty jest prawie pusta; słychać zbliżające się do niej czołgi i transportery. Drogę przecinają betonowe zapory. Dwaj żołnierze stoją przy blokadzie, trzeci ogrzewa się przy koksowym piecyku. W oknach panuje ciemność. Narrator informuje, że mija trzeci dzień stanu wojny i zbliża się godzina policyjna.
Nieliczni przechodnie trzymają się z dala od wartownika. On obserwuje ich i przenosi ręce znad ognia na broń. Nadjeżdża taksówka. Żołnierze sprawdzają dokumenty i długo przeszukują bagażnik, po czym samochód zawraca. Scena pokazuje codzienną obecność przymusu bez opisywania otwartej walki.
Spotkanie przy piecyku
Po okresie ciszy do ognia podchodzi stara, zgarbiona kobieta z workiem. Ma zniszczone dłonie i ogrzewa je nad żarem. Zwraca się do młodego żołnierza ze współczuciem, zauważając, że marznie. W odróżnieniu od pozostałych przechodniów nie omija go.
Od strony huty dobiega syrena. Wartownicy reagują niepokojem, ale kobieta pozostaje bez ruchu. Młodemu żołnierzowi zaczyna ciążyć jej obecność. Spogląda na zegarek i chrząka, jakby chciał skłonić ją do odejścia.
Słowa o krwi i reakcja żołnierza
Kobieta mówi, że żal jej wszystkich, także jego. Następnie zwraca jego uwagę na krew na śniegu. Żołnierz rozgląda się, lecz dostrzega wyłącznie biały, czysty śnieg. Wzdryga się, protestuje i przesuwa przewieszoną broń. W końcu opuszcza głowę i czubkiem buta żłobi śnieg.
Nie dochodzi do wyjaśnienia tej wypowiedzi. Można odczytywać ją jako przypomnienie przemocy, ostrzeżenie albo symboliczne odsłonięcie odpowiedzialności, lecz tekst nie potwierdza jednego rozstrzygnięcia. Nie pokazuje zabójstwa dokonanego przez tego wartownika ani krwi, którą oboje rzeczywiście widzą.
Odejście kobiety i powrót do służby
Staruszka zarzuca worek i znika w ciemności. Drugi wartownik woła, pytając, kto tam był. Młody żołnierz dopiero po chwili odpowiada lekceważąco, że to jakaś głupia kobieta. Następnie kuca przy piecyku.
Końcowe wahanie i wcześniejsze zakłopotanie pokazują, że rozmowa go dotknęła. Nie dowodzą jednak trwałej przemiany, odmowy wykonania rozkazu ani porzucenia służby. Opowiadanie kończy się przy ogniu, bez dalszego ciągu losów bohaterów. Umieszczona pod tekstem data 1 stycznia 1982 roku nie zastępuje informacji o czasie wydarzeń zawartej w narracji.