Wybierz jeden z kafelków

Data dodania:

Mitologia (cz. I Grecja) - Mit o czterech wiekach ludzkosci

Mitologia (cz. I Grecja) - Mit o czterech wiekach ludzkosci


Streszczenie

Na początku bogowie olimpijscy powierzyli Prometeuszowi zadanie ulepienia ludzi z miękkiej gliny, a Atena tchnęła w nich duszę. Narodziny ludzkości były częścią boskiego zamysłu, aby ktoś podziwiał świeżo zharmonizowany kosmos i sławił jego architektów. Pierwszą epoką stał się Złoty Wiek: ziemia rodziła plony bez uprawy, nieznane były trud, choroba ani starość, a bogowie przechadzali się pośród ludzi bez żadnych barier. Złoty Wiek jest obrazem doskonałej harmonii, szczerości i pogody duszy, do której każdy późniejszy wiek będzie tęsknie powracał.

Gdy boska przychylność zaczęła słabnąć, nastał Srebrny Wiek. Pojawiły się pory roku, zwłaszcza zima, która zmusiła ludzi do szycia odzieży, wznoszenia domów i gromadzenia zapasów. Pierwszy raz trzeba było orać, siać i żniwować; praca stała się warunkiem przetrwania. Dzieciństwo wydłużyło się, dojrzewanie przyniosło rywalizację, a prawda zaczęła ustępować kłamstwu. Praca, czas i troski rozluźniły więź z Olimpem, więc modlitwy stawały się pośpieszne, a ofiary skąpe. Rozczarowany Zeus zesłał gwałtowne burze i trzęsienia ziemi, aby zatrzeć tę generację. Praca była ciężarem ciała, a niepokój – ciężarem ducha.

Z popiołów srebrnego pokolenia powstał Brązowy Wiek, ulepiony przez Hefajstosa z gliny zmieszanej z żelaznym pyłem. Ludzie stali się niezwykle silni i żądni czynu, a oręż oliwiono częściej niż pług. Po raz pierwszy krew została przelana ludzką ręką, bezpowrotnie niszcząc niewinność. Miasta otaczały wysokie mury, wewnątrz których kuźnie huczały dniem i nocą. Honor jeszcze istniał, lecz Ares szeptał o chwale, a Eris rozpalała spory; wojna stała się niemal rytuałem. Bogowie pozwolili tej rasie wyginąć, uznając, że sama stała się narzędziem własnej zagłady.

Najmroczniejszy okazał się Żelazny Wiek. Serce człowieka stwardniało jak metal, a zdrada, chciwość i bezbożność stały się codziennością. Orało się ziemię, nie zaspokajając głodu posiadania; dzieci wyśmiewały rodziców, a wojna nie znała reguł. Prometeusz ulitował się nad losem ludzi, wykradł iskrę ze słonecznego rydwanu Heliosa i podarował ogień, ucząc kowalstwa oraz ogrzewania domostw. Dar ognia przywrócił nadzieję na przetrwanie, lecz stał się też bronią, co sprowadziło na tytana karę – wieczne męki na Kaukazie.

Aby ukarać ludzkość za współudział z Prometeuszem, Zeus stworzył Pandorę i dał jej pieczołowicie zamkniętą szkatułkę. Po uchyleniu wieka na ziemię uciekły choroby, starość i zawiść, podczas gdy w środku została Nadzieja. Dzięki niej człowiek, choć obarczony cierpieniem, nie popadł w zupełną rozpacz.

Gdy żelazne zepsucie przekroczyło wszelką miarę, Zeus zesłał potop. Ocalał jedynie sprawiedliwy Deukalion z żoną Pyrrhą, unoszeni w skrzyni przez dziewięć dni i nocy. Po opadnięciu wód rzucali za siebie kamienie – „kości matki” Gai – z których powstali nowi ludzie. Tak odrodzony ród miał pamiętać o katastrofie i strzec kruchego ładu.

Mit o czterech wiekach jest moralitetem o stopniowym oddalaniu się człowieka od boskiej harmonii. Złoto niesie obraz jedności, srebro – osłabienie ducha, brąz – szał konfliktu, a żelazo – skrajne zepsucie. Iskra Prometeusza i uwięziona w szkatułce Nadzieja pokazują, że nawet w najciemniejszym czasie istnieje możliwość odrodzenia. Historia ostrzega, że cywilizacja łatwo stoczy się ku żelazu, jeśli zapomni o złotym porządku, lecz może podnieść się z ruin, dopóki płomień nadziei tli się w ludzkich sercach. Tę lekcję Parandowski kieruje również do odbiorcy współczesnego, przypominając, że wciąż pozostaje aktualna.