Wybierz jeden z kafelków

Data dodania:

Zdążyć przed Panem Bogiem

Zdążyć przed Panem Bogiem


Streszczenie

Hanna Krall przyjeżdża do łódzkiego Szpitala im. Pirogowa, by rozmawiać z doktorem Markiem Edelmanem – ostatnim przywódcą powstania w getcie warszawskim, a dziś wybitnym kardiochirurgiem. Reporterka obserwuje pulsujący monitor EKG, czuje zapach środków dezynfekcyjnych, a jej rozmówca właśnie planuje kolejną operację. Kontrast między teraźniejszą walką o pojedyncze serca a wspomnieniami o masowej śmierci za murem getta staje się osią całej relacji. Lekarz uśmiecha się ironicznie, gdy ktoś nazywa go bohaterem, przekonany, że prawdziwe bohaterstwo polega na cichej, codziennej pracy.

Edelman dorastał w ubogich kamienicach Warszawy; działał w Bundzie i jako dwudziestojednolatek służył już w Szpitalu Bersohnów i Baumanów, gdy w listopadzie 1940 roku Niemcy zamknęli getto. Codziennie widział setki ofiar głodu, tyfusu i egzekucji. Doświadczenie nieustannej selekcji – kogo można uratować, a kogo trzeba poświęcić – ukształtowało jego brutalnie realistyczną etykę, która później przeniosła się na blok operacyjny. Młody sanitariusz zrozumiał, że decyzja o życiu bywa kwestią sekundy i szczęśliwego trafu.

Latem 1942 roku, podczas Wielkiej Akcji deportacyjnej, Edelman wraz z Mordechajem Anielewiczem, Icchakiem Cukiermanem i Cywią Lubetkin zakłada Żydowską Organizację Bojową. Postanawiają, że ludzie nie odejdą na śmierć w milczeniu. Rankiem 19 kwietnia 1943 roku getto odpowiada ogniem na próbę ostatecznej likwidacji: oddział Edelmana na Muranowskiej rzuca koktajle Mołotowa i zaskakuje Niemców, lecz płonące domy, gaz i miotacze ognia stopniowo grzebią powstańców w ruinach. Po samobójstwie Anielewicza Marek przejmuje dowództwo resztek ŻOB. Hasło „zdążyć przed Panem Bogiem” oznacza wybór: umrzeć świadomie albo ocalić choć kilkadziesiąt istnień. 10 maja 1943 roku czterdziestodwuosobowa grupa pod jego kierownictwem wydostaje się kanałami na „aryjską” stronę – zaczynają się miesiące ukrywania, ciągłej zmiany tożsamości i życia z fiolką cyjanku w kieszeni.

Po wyzwoleniu Łodzi w styczniu 1945 roku Edelman rozpoczyna studia medyczne. W łódzkiej klinice kardiochirurgicznej buduje pionierski zespół, który podejmuje się najtrudniejszych zabiegów. Odwraca statystykę – operuje najcięższych, bo „ich czas ucieka najszybciej”. Skalpel zastępuje pistolet, lecz logika walki pozostaje ta sama: decydują sekundy i odwaga. Po Marcu 1968, gdy żona Alina Margolis emigruje, Edelman zostaje w Polsce i wspiera opozycję demokratyczną, wierny zasadzie, że nie wolno cofnąć się po wyborze barykady.

Krall notuje też drobne, pozornie banalne sceny: pielęgniarka podpisuje kartę zgonu, za oknem kwitną kasztany, ktoś w korytarzu nuci operetkowy szlagier. W takich migawkach stapia się tragizm historii i uparta normalność teraźniejszości, bez której życie byłoby tylko niekończącym się echem wojny. Edelman żartuje, że „najbardziej lubi zdrowych pacjentów”, lecz przypomina, że każda ocalona minuta ma wartość złota. Gdy młoda kobieta prosi o zaniechanie operacji, stanowczo odmawia: nawet krótki czas przeżyty świadomie jest bezcenny. Determinacja, zrodzona z doświadczenia selekcji w getcie, zamienia chirurgię w ciche, codzienne powstanie toczone skalpelem i rozrusznikiem zamiast pistoletem i granatem.

Ostatnia scena rozgrywa się po wielogodzinnej operacji. Edelman, wyczerpany, pije chłodną herbatę i odpowiada na pytanie Krall, jak długo można żyć pod taką presją. „Na razie się udało” – mówi, świadomy, że walka o sens i życie trwa w każdej minucie, dopóki człowiek zdąży przed Panem Bogiem. W tym zdaniu zawiera się cała filozofia książki: życie nie jest oczywistością, lecz permanentną szansą wartą nieustannego wysiłku.