Samotny transport broni
O świcie Andrzej Borycki, używający nazwiska Szymon Winrych, kieruje się spod wzgórz rajgórskich w stronę Nasielska. Idzie obok wozu zaprzężonego w dwa konie. Pod chrustem, sianem i słomą ukrywa broń dla oddziału powstańczego. Konie pożyczył mu znajomy szlachcic z okolic Mławy, który mimo skromnego majątku wspiera takie wyprawy.
Podróż trwa długo. Winrych przez dwie noce nie spał, przemókł, jest głodny i ma zniszczone buty. Błoto zatrzymuje koła, a konie są wyczerpane. Dawne życie towarzyskie bohatera pozostaje odległym wspomnieniem. Teraz jego wysiłek służy podtrzymaniu oporu ludzi pozbawionych sił i nadziei.
Winrych dostrzega klęskę powstania i obawia się, że po porażce zatriumfują strach, bierność oraz oskarżenia wobec walczących. Mimo tych myśli nie porzuca zadania. Jego wytrwałość nie wynika z przekonania, że sytuacja jest dobra, lecz z odmowy pogodzenia się z rezygnacją.
Zauważenie wojska i zatrzymanie
Wśród mgły Winrych dostrzega poruszającą się kolumnę i rozpoznaje rosyjskie wojsko. Próbuje zawrócić i umknąć, lecz okolica jest otwarta. Z oddziału odłącza się grupa jeźdźców, którzy szybko zbliżają się do wozu.
Powstaniec zatrzymuje konie. Rozważa, czy sięgnąć po broń, ale nie zdąża zorganizować obrony. Zbliża się do jednego ze zwierząt i próbuje zdejmować uprząż, jakby chciał wypuścić towarzyszy niedoli na wolność. Ośmiu ułanów otacza wóz. Jeden z nich zrzuca gałęzie i sondą z lancy natrafia na ukryte karabiny.
Żołnierze pytają, dla którego oddziału przewożona jest broń. Winrych odpowiada pogardliwie, nie podając informacji. Zostaje rozpoznany jako powstaniec. Nie dochodzi do równorzędnej bitwy: wyczerpany i osaczony człowiek jest zdany na przemoc patrolu.
Zabicie Winrycha i pierwszego konia
Ułani przygotowują się do ataku. Winrych, który przed chwilą okazywał pogardę, osłania głowę i prosi, aby go nie zabijali. Ta reakcja nie unieważnia wcześniejszej odwagi; pokazuje człowieka odczuwającego rzeczywisty strach przed śmiercią.
Dwaj żołnierze przebijają go lancami. Trzeci strzela w kierunku jego głowy, ale powstaniec osuwa się, a pocisk trafia w konia i zabija zwierzę. Ułani przeszukują rannego, znieważają go, po czym na sygnał powrotu zabierają z wozu część broni i odjeżdżają. Reszta transportu zostaje na miejscu, ponieważ wojsko ściga oddział powstańczy.
Deszcz na krótko przywraca Winrychowi przytomność. Umierający wypowiada fragment modlitwy o odpuszczenie win i sam przebacza. Ogarnia go nadzieja nieśmiertelności. W takim stanie umiera, pozostawiony obok zabitego konia.
Cierpienie drugiego konia i przylot ptaków
Drugi koń pozostaje uwięziony w zaprzęgu. Przerażony obecnością martwych towarzyszy szarpie się, aż jego noga dostaje się między szprychy koła i ulega ciężkiemu złamaniu. Zwierzę nie może się uwolnić, a ruch pogłębia ból.
Następnego ranka pojawiają się kruki i wrony. Zbliżają się stopniowo i zaczynają żerować na zwłokach. Narrator opisuje ich ruchy językiem kojarzącym się także z ludzką przezornością, interesem i dążeniem do uznania. Szczególnie podkreśla próbę dostania się do mózgu Winrycha, nazywanego ostatnią fortecą powstania.
Opis ma wymiar dosłowny i symboliczny. Dosłownie pokazuje los niepogrzebanych ciał. Symbolicznie można odczytać go jako obraz niszczenia pozostałości wolnej myśli i walki. Nie należy jednak zamieniać tego sensu w dodatkowe wydarzenie: Winrych umarł wcześniej z ran zadanych przez żołnierzy, a nie od ataku ptaków.
Chłop zabiera rzeczy i próbuje pozbyć się rannego zwierzęcia
Ptaki płoszy ubogi chłop z pobliskiej wsi. Obawia się Rosjan i zbliża się ostrożnie. Najpierw klęka przy zmarłym, żegna się i odmawia pacierz. Następnie przeszukuje jego ubranie i zabiera wszystko, co może mu się przydać, również zniszczone części odzieży. W kolejnych powrotach wynosi broń i pozostałe przedmioty.
Przyprowadza własne konie i wyprzęga zwierzę ze złamaną nogą. Uznaje je za niezdolne do pracy i próbuje udusić za pomocą liny, lecz przerywa, gdy widok szarpiącego się konia budzi w nim odrazę. Zabiera wóz. Później wraca i zdejmuje skórę z konia zastrzelonego przez ułanów.
Rannego zwierzęcia nie dobija. Liczy, że samo umrze, dzięki czemu będzie mógł zdobyć również jego skórę, i obawia się, że ktoś go uprzedzi. Koń pozostaje więc żywy i cierpiący, a nie pogrzebany razem z drugim zwierzęciem.
Wspólny dół i komentarz narratora
Pod wieczór chłop zaciąga ciało Winrycha i oskórowane zwłoki martwego konia do opuszczonego dołu po ziemniakach. Zrzuca je razem i przysypuje niewielką ilością ziemi. Nie jest to uroczysty, wspólnotowy pogrzeb powstańca, lecz usunięcie pozostałości zdarzenia.
Narrator nie ogranicza się do potępienia zachłanności chłopa. Wiąże jego postępowanie z wielowiekowym zniewoleniem, wyzyskiem, poniżeniem i utrzymywaniem ludu w niewiedzy. Określa ten czyn jako nieświadomą zemstę za dawną krzywdę. Chłop sam nie formułuje takiego programu i nie występuje jako świadomy przeciwnik powstania; cieszy się zdobytymi rzeczami i dziękuje za nie Bogu.
Rozróżnienie perspektyw jest ważne: wyjaśnienie historyczno-społeczne pochodzi od narratora, natomiast bezpośrednim zamiarem chłopa jest zdobycie użytecznych przedmiotów.
Ostatni obraz
Odchodzący chłop słyszy rozpaczliwe rżenie. Na tle gasnącego nieba widzi rannego konia, który podnosi się na przednich nogach i zwraca łeb ku grobowi Winrycha. Nad zwierzęciem krążą wrony. Utwór kończy się nadejściem nocy, nie pokazuje natomiast samej śmierci tego konia.
Finał domyka obraz osamotnienia powstańca i bezradnego cierpienia. Patriotyczny wysiłek nie zostaje nagrodzony wzniosłym zakończeniem. Obok przemocy zaborcy tekst ukazuje rozpad solidarności między ludźmi, których powinien łączyć wspólny los.