Wybierz jeden z kafelków

Data dodania:

Wesele

Wesele


Streszczenie

Listopadowej nocy 1900 roku do chłopskiej chaty w Bronowicach wkracza rozśpiewany orszak weselny, prowadzony przez inteligenta Lucjana Rydla i chłopkę Jadwigę Mikołajczykównę. Już od pierwszych chwil kontrast między barwnymi strojami ludu a frakami krakowskich gości układa się w symboliczne starcie dwóch Polsk. Tańczy się przy trzasku ognia i zapachu pieczonej gęsi, a jednak wśród toastów pobrzmiewają pytania o przyszłość kraju, rozdzielonego zaborem i klasową nieufnością.

U biesiadnego stołu zasiadają obok siebie chłopi, mieszczanie i artyści. Czepiec, pewny siebie włościanin, domaga się od Dziennikarza uwagi prasy dla spraw wsi, deklarując: „Chłop potęgą jest i basta!”. Poeta, uwiedziony folklorem, składa Pannie Młodej poetyckie hołdy, a Pan Młody zachwyca się „siłą chłopskiej duszy”, nie dostrzegając własnego egzotyzowania wsi. Pod uśmiechem serdeczności rośnie drżenie – inteligenci obawiają się radykalizmu chłopów, a chłopi czują pobłażliwą wyższość miasta.

Gdy zegar wybija północ, weselny gwar przecina nagły chłód. Na izbę zstępują Widma, przenosząc żywych w metaforyczny dialog z historią. Dziennikarzowi ukazuje się Stańczyk, błazen-prorok, który wypomina inteligencką gnuśność; Poecie – Rycerz Zawisza Czarny, przypominający o czynie; Czepcowi – Upiór Jakub Szela, ostrzeżenie przed krwawym buntem. Każda zjawa wręcza symboliczny dar: szablę, ryngraf, kosę, pytając, czy współcześni potrafią przekuć słowa w działanie.

Najdonioślejszą wizytę składa Wernyhora – legendarny kozacki wieszcz. Obdarza Gospodarza złotym rogiem jako sygnałem do powszechnego powstania i poleca Jaśkowi obwieścić zew wolności po okolicznych wsiach. W tej chwili sala płonie entuzjazmem; wydaje się, że długo oczekiwane zbratanie wszystkich stanów właśnie się spełnia.

Jednak w drodze Jasiek traci róg, zauroczony błyszczącą czapką z pawimi piórami. Utrata złotego rogu staje się katastrofą idei jedności: prywata i próżność zwyciężają nad obowiązkiem narodowym. Powracający do chaty woźny nie potrafi się wytłumaczyć; nad uczestnikami osiada ciężka cisza. Wtem ożywa Chochoł, słomiana osłona śpiącej róży, i brzękliwą melodią fujarki wciąga wszystkich w wir hipnotycznego tańca.

Chocholi taniec symbolizuje paraliż polskiego społeczeństwa: goście chwytają się za ręce, wirują coraz wolniej i zamierają jak kukły, niezdolni zrobić kroku naprzód. Brzmi złowróżbne „Miałeś, chamie, złoty róg…”, a poranny blask odsłania zastygłych w pół gestu ludzi, obok których na ławie spoczywa bezużyteczna szabla, ryngraf i pióro z pawiej czapki. Na pustce tej sceny odciska się gorzka nauka dramatu.

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego to przenikliwy portret narodu, który umie marzyć głośno, lecz milknie, gdy trzeba dmuchnąć w róg. Pokazuje, że chwila próby obnaża słabości: mitologizowanie wsi przez inteligencję, chłopską nieufność wobec „panów”, a przede wszystkim wspólny lęk przed czynem. Wyspiański splata realność weselnej nocy z metafizyką polskiej historii, by ostrzec, że bez odwagi i wzajemnego szacunku każde święto może przerodzić się w chocholi bezruch, w którym ginie szansa na wolność.

Wyspiański konstruuje dramat jak żywy obraz, w którym realistyczne dialogi stapiają się z poetyckim rytmem pieśni, a prosty rekwizyt potrafi urastać do rangi narodowego mitu. Język postaci – od gwarowych powiedzonek po modernistyczne metafory – ukazuje, jak bardzo Polacy różnią się słowami, choć dzielą ten sam los. Autor każe widzowi zapytać, czy dziś, gdy granice są inne, chocholi taniec naprawdę się skończył, czy wciąż krążymy w kręgu pod tą samą melodią, czekając, aż ktoś odnajdzie zgubiony róg.