Wybierz jeden z kafelków

Data dodania:

Potop

Potop


Streszczenie szczegółowe

Burza nad Rzeczpospolitą

Rok 1655 zastaje Rzeczpospolitą Obojga Narodów rozdwojoną przez wyniszczające wojny kozackie i oligarchiczne spory magnatów. Na tę słabość spada szwedzki potop: armia Karola X Gustawa, wsparta brandenburskimi sojusznikami, przekracza granice i z niedowierzaniem Polaków w siłę własnej husarii zdobywa kolejno Płock, Toruń, Warszawę i Kraków. Stare zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna” brzmi dziś jak szyderstwo, gdy chorągwie hetmańskie rozpierzchają się lub przechodzą na stronę wroga, a król Jan Kazimierz uchodzi za Wisłę. Ziemie litewskie stają się teatrem gwałtów, rekwizycji i morowej zarazy. W tym właśnie czasie, niczym z dymu palących się dworów, wyłania się postać pułkownika Andrzeja Kmicica – młodego, bitnego konfederata o głośnym nazwisku, lecz nieujarzmionym charakterze, który dopiero ma zrozumieć, że los człowieka i los ojczyzny mogą być jednym i tym samym losem.

Spotkanie z Oleńką

Andrzej przybywa do laudańskich Wodoktów z listem polecającym od zmarłego wuja, by oddać się pod opiekę rodu Billewiczów i poznać swe przeznaczenie. Tu spotyka Aleksandrę – Oleńkę, piękną i prawą dziedziczkę majątku. Iskra, która zapala się pomiędzy żołnierzem wojującym po karczmach a wychowaną w pobożności panną, niesie obietnicę miłości, ale i groźbę wielkiego konfliktu sumień. Przez kilka jesiennych tygodni okolica żyje hucznymi ucztami, w których Kmicic, otoczony swoją kompanią „laudańskich zuchów”, popisuje się zręcznością szabli i zawadiacką fantazją. Młody pułkownik zdobywa serce Oleńki, lecz nie potrafi przyjąć jej surowych zasad: umiaru, trzeźwości i powściągliwości wobec sąsiadów.

Rozpusta laudańskich zuchów

Gdy chłód listopadowych poranków ścina wodę w stawach, kompania Kmicica popada w coraz większą swawolę. Zajazd na majątek w Lubiczu kończy się spaleniem dworu, rabunkiem dobytku i śmiercią niewinnych ludzi, a krwawe łuny widziane z Wodoktów stają się przestrogą dla całej okolicy. Kmicic pozwala swoim żołnierzom na hulanki, wierząc, że to cena lojalności wojskowej; Oleńka widzi w tym jednak niehonorową przemoc i publicznie napomina narzeczonego. Upokorzony pułkownik obiecuje poprawę, ale następnej nocy, chcąc wymierzyć samosąd rzekomym zdrajcom, podpala dwór w Wołmontowiczach. Płomienie te stają się symboliczną granicą: od jutra narzeczeni będą po dwóch stronach moralnego frontu.

Dwór Radziwiłłów i słodki smak zdrady

Zrzucony z łańcucha wstydu Andrzej jedzie do Kiejdan, gdzie hetman Janusz Radziwiłł – magnat o królewskich ambicjach – przyjmuje go z honorami. Ryk armat, przepych dworskich komnat i wizja wielkiej polityki oślepiają Kmicica, który dla potęgi księcia decyduje się podpisać akt poddania Litwy królowi Szwecji. Hetman tłumaczy poddaństwo troską o ziemię litewską, ale w sekretnych naradach planuje własne księstwo pod protekcją Karola X. Kmicic, chcąc odzyskać utraconą reputację, bierze na siebie eskortę królewskiego skarbu przeznaczonego dla Szwedów, wierząc, że zapisze się tym w księdze wielkich czynów. W sercu niesie jednak pierwszą rysę: wspomnienie rozczarowanego spojrzenia Oleńki.

Pęknięcie sumienia

Podczas przeprawy przez zaśnieżone trakty pułkownik napotyka chorągwie Michała Wołodyjowskiego wierne królowi. Moment, w którym musi podnieść broń przeciw rodakom, uderza w Andrzeja z siłą, jakiej nie znał żaden pancerz – zrozumienia, że od słów Radziwiłła do zdrady ojczyzny jest tylko jeden podpis. Kmicic zostaje rozbrojony, ale nocą ucieka wraz z wiernym wachmistrzem Soroką, ratując królewskie kosztowności przed oddaniem Szwecji. Pogonie Radziwiłła i szwedzkich rajtarów nie ustają; w litewskich mokradłach pułkownik gubi tropy, lecz gubi też własną dumę. Ranny Soroka, wycieńczony mróz i poczucie winy stają się dla Andrzeja pierwszymi pokutnymi stacjami drogi ku odkupieniu.

Ucieczka z Kiejdan

Nocny szturm na straż księcia pozwala Kmicicowi wywieźć tajne listy Radziwiłła, które kompromitują hetmana w oczach sprzymierzeńców. W prowincjonalnym kościółku pod Mitawą spowiednik nakłada na pułkownika zadanie: każdy jego przyszły czyn ma służyć już wyłącznie naprawie szkód wyrządzonych ojczyźnie. Te słowa ryją się w pamięci żołnierza głębiej niż bruzdy po kulach; w ciemnej, mroźnej nocy przyjmuje decyzję, że nazwisko Kmicic musi umrzeć, aby mógł narodzić się ktoś nowy, wolny od dawnych win.

Pod murem Jasnej Góry

Grudniowy wiatr niesie Babinicza – bo tak nazywa się odtąd – pod sanktuarium jasnogórskie, gdzie garstka zakonników i ochotników przygotowuje się do oblężenia. Dla Karola X zdobycie klasztoru ma być psychologicznym ciosem dla Polaków, lecz żar modlitwy i stal armat zakonnych okazują się odporniejsze niż szwedzka logika wojny. Babinicz, ukrywając twarz za przydymionym przyłbicą, ratuje basteję od wysadzenia, w nocy wyrusza na brawurowe wypady, a jego odwaga rozbrzmiewa w pobielanych korytarzach niczym dzwon wzywający do obrony całej Korony. To tutaj budzi się nowa legenda – rycerza, który ze zdrady uczynił palenisko dla własnego odrodzenia.

W cieniu klasztornej wieży

Na Jasnej Górze Babinicz spotyka Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego i Zagłobę. Choć ci rozpoznają w nim dawny głos zdrajcy, znów zdobywa ich szacunek, bo w świstem kul i grzmocie dział najłatwiej odróżnić męstwo od zdrady. Podczas jednego z nocnych wypadów osłania rannych zakonników, innym razem wciąga szwedzki proch w pułapkę, wysadzając go w powietrze. Gdy w wigilijny poranek 1655 roku armia Karola X odstępuje od klasztoru, plotka o cudownej obronie rozlewa się po kraju, a wraz z nią historia nieznanego rycerza-zbawcy.

Nowe imię: Babinicz

Idąc tropem kompromitujących listów, Babinicz dociera do Tykocina, gdzie w sprytnym podstępie podpala szwedzkie magazyny, ratując żywność dla konfederackich wojsk. Pod nowym nazwiskiem potrafi karać dawnych kompanów z laudańskiej zgrai, zachowując w sobie pokorę właściwą ludziom, którzy zbyt blisko zajrzeli w otchłań. Na Podlasiu wraz z Zagłobą organizuje zasadzkę na księcia Bogusława Radziwiłła, czyniąc ze szlacheckiego polowania dyplomatyczną grę o wysoką stawkę.

Drogi króla i rycerza

Wiosną 1656 Jan Kazimierz wraca do kraju. W łańcuckim obozie Babinicz oddaje mu kompromitujące dokumenty Radziwiłła i plany szwedzkie. Monarcha, wzruszony oddaniem nieznanego szlachcica, obejmuje go, lecz Babinicz prosi o milczenie, by mógł wciąż przenikać linie wroga. Król godzi się, nakazując mu schwytać Bogusława, który wiezie do Prus wieść o fiasku pod Jasną Górą.

Pościg za Bogusławem

Zasadzka pod Prostkami kończy się schwytaniem księcia, ale w trakcie odwrotu przychodzi wieść, że Oleńka została pojmana przez dragonów brandenburskich. Miłość i skrucha wybuchają w Babiniczu z mocą prochu: w jednej chwili pokonuje kilkadziesiąt mil, by dogonić konwój, a w szaleńczej szarży przecina szeregi straży, ratując narzeczoną. Książę Radziwiłł zostaje przekazany królowi, a w Polsce zaczyna się mit, że zdrada funduje sama sobie łańcuchy.

Bitwa warszawska i zapłata za zdradę

Lipiec 1656 przynosi trzydniową bitwę pod Warszawą. Kmicic – już jawnie odzyskawszy nazwisko i łaskę – prowadzi laudańską chorągiew w najgorętszy wir starcia, zasłaniając królewskie sztandary własną piersią. Choć taktycznie zwyciężają Szwedzi, strategicznie przegrywają: duch narodu, uśpiony przez zdrady, budzi się wraz z hukiem armat. Radziwiłłowie schorowani i pokonani pierzchają, a hetman Janusz umiera, byle tylko nie stanąć przed sądem historii.

Przebaczenie i weselny dzwon

Zimą 1657, w kościółku w Upicie, gdzie kiedyś podpisano haniebny akt poddania, stają przed ołtarzem Andrzej Kmicic i Aleksandra Billewiczówna. Dzwony ślubne toną w echem odległych armat, ale w sercach nowożeńców pobrzmiewa pewność, że nawet największą zdradę można zmyć odwagą, skruchą i miłością do ojczyzny. Na wesele przybywają król, Wołodyjowski, Zagłoba i Skrzetuski; Soroka rozwiesza nad stołami zdobyte sztandary szwedzkie, by każdy gość pamiętał, jak długa jest droga od upadku do chwały. Tak kończy się opowieść o „Potopie” – historii, w której grzech staje się ziarnem heroizmu, a rycerz splamiony zdradą może wykuć z własnego wstydu miecz wolności