Wiatr trafia do leśnej mogiły powstańców na Polesiu. Drzewa i kwiaty opowiadają mu o oddziale walczącym w powstaniu styczniowym pod dowództwem Romualda Traugutta. Wśród żołnierzy wyróżniali się delikatny, rozmiłowany w przyrodzie Maryś Tarłowski oraz silny i odważny Jagmin, dowódca jazdy. Łączyła ich przyjaźń; Jagmin był też uczuciowo związany z Anielką, siostrą Marysia.
Tarłowski nie pragnął wojny, lecz podjął walkę w obronie wolności. W jednej z potyczek uratował Traugutta. Podczas późniejszej bitwy z przeważającymi siłami przeciwnika został ranny i trafił do obozowego szpitala. Nieprzyjacielska jazda zaatakowała namiot z rannymi i lekarzami. Jagmin ruszył im na pomoc, ale zastał dokonaną rzeź. Konający Tarłowski rzucił mu zakrwawioną chustę z prośbą o przekazanie jej siostrze. Obaj przyjaciele zginęli i spoczęli we wspólnej mogile.
Po latach Anielka odwiedziła grób i postawiła na nim mały krzyż. Ludzie stopniowo zapomnieli o poległych, lecz pamięć zachowała przyroda. Poruszony opowieścią wiatr roznosi po świecie okrzyk „Gloria victis” — „Chwała zwyciężonym”. Zakończenie przeciwstawia militarną klęskę moralnej wartości poświęcenia i ocala pamięć o bezimiennych uczestnikach powstania.