Data dodania:
Z legend dawnego Egiptu
Z legend dawnego Egiptu
Streszczenie
W starożytnym Egipcie noc zapada nad pałacem w Tebach, gdy ponadstuletni faraon Ramzes kona, a refren-motto opowieści przypomina, że „puste są ludzkie nadzieje wobec wyroków Przedwiecznego”. Świadomość bliskiej śmierci splata się z troską o ciągłość dynastii: jeśli starzec odejdzie bez następcy, wielkie państwo może pogrążyć się w chaosie. Władca wzywa więc medyka i każe sporządzić eliksir zdolny zarówno uzdrawiać, jak i zabijać; losy Egiptu stawia na szali jednej czary płynu, którego działanie powierza bogom. Ramzes nie drży ani o siebie, ani o tron: wierzy, że niebo wkrótce rozstrzygnie jego los i los królestwa. W oknach drżą złote lampy, a po marmurowych korytarzach szeleszczą sandały czuwających eunuchów.
Jednocześnie przybywa astrolog, który w gwiezdnym zwierciadle dostrzega fatalną koniunkcję Saturna z Księżycem i przepowiada, że jeszcze tej nocy umrze ktoś z królewskiego rodu. Ramzes przyjmuje wróżbę z kamiennym spokojem: rozkazuje sprowadzić wnuka Horusa i powierza wodzom, kanclerzowi oraz arcykapłanowi troskę, by natychmiast uznali młodzieńca, jeśli sam odda ducha. W ciemności oliwnych lamp lekarz podaje czarkę; monarcha wypija ją jednym tchem, zamyka powieki i czeka, podczas gdy wieść pędzi do Horusa, zbliżając się do spełnienia proroctwa. Dygoczą więc hale pałacu, gdy szept astrologa niesie się w głąb nocnej ciszy.
Horus, trzydziestoletni książę o wrażliwym sercu, staje przy łożu dziadka rozdarty między bólem a poczuciem obowiązku. Widzi nędzę ludu, wspomina pochowaną z niewolnikami matkę Zeforę, uwięzionego nauczyciela Jetrona i ukochaną Berenikę więzioną na rozkaz Ramzesa. W pamięci młodzieńca odżywa także obraz dziecięcych lat spędzonych przy tabliczkach z hieroglifami, gdy wierzył, że wiedza może zmiękczyć najtwardszy diament potęgi. Postanawia, że gdy przejmie władzę, Egipt zazna łaski i sprawiedliwości. Nim pierścień dotknie jego dłoni, dyktuje skrybom serię dekretów: pokój z Etiopią, obniżenie podatków, trzydniowe święto dla niewolników, zakaz okaleczania jeńców, rehabilitację Jetrona oraz wolność dla Bereniki. Pergaminy czekają już tylko na królewską pieczęć, aby stać się prawem.
Nagle książę czuje piekące ukłucie w łydkę; to jad pustynnego pająka, śmiertelna trucizna, która zabija w kilka godzin. Lekarz mierzy czas „krokami żołnierskiego chodu” i szacuje, że Horus przeżyje najwyżej do chwili, gdy Księżyc skryje się za palmami. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig: z jednej strony posłaniec biegnący z pierścieniem Ramzesa, z drugiej – gasnący młodzieniec, podpisujący kolejne edykty zanim zdrętwiałe palce odmówią posłuszeństwa. Każde uderzenie serca brzmi jak gong i skraca życie o kolejną drobinę piasku. Dekrety spadają na posadzkę według hierarchii serca: najpierw podatki, potem pokój i przywileje ludu, a na końcu rozkaz uwolnienia ukochanej.
Gdy księżyc blednie, do komnaty wpada arcykapłan z wieścią, że Ramzes cudownie ozdrowiał i o świcie wybiera się na polowanie; pierścień pozostał na jego palcu. Horus słyszy to jak odległy szept, a jego spojrzenie biegnie ku oknu, za którym mury klasztoru kryją Berenikę. Łzy i krew łączą się na twarzy następcy, gdy ostatni oddech unosi marzenie o reformach. Pozornie nic się nie zmienia: starzec trwa na tronie, Egipt wraca do dawnego porządku. Jednak finałowa apostrofa powraca do motta, przypominając, że żaden ludzki plan nie przełamie wyroku Przedwiecznego, który jednym gestem podnosi starca i odbiera życie młodemu idealiście, pozostawiając w pałacowych korytarzach niespełnioną pieśń o miłosierdziu. Tak opowieść domyka się klamrą fatalizmu, a pustynny wiatr rozwiewa echo bohaterów w bezkresie czasu.